SŁAWKOWSKI SZCZYT (Słowacja)
trasa trudna, skałki, śliskie kamienie, ekspozycja, ruchomy piarg, dużo mozolnego podejścia
(9 godzin 50 minut + odpoczynki)
Stary Smokovec - (niebieski) Sławkowski Szczyt 300 minut
Sławkowski Szczyt
-
(niebieski/czerwony) Smokowieckie Siodełko 200 minut
Smokowieckie Siodełko
-
(zielony/żółty) Tatrzańska Leśna 90 minut
SPRAWOZDANIE I FOTKI Z WYCIECZKI
 kolonie, obozy zimowe, zimowisko, obozy narciarskie i snowboardowe, obozy letnie
kolonie w górach
To była jedna z najbardziej urzekających całodniowych wypraw kolonijnych po Tatrach :) Chcecie wiedzieć dlaczego? No to krótko - bo wyżej już na tym turnusie kolonia nie dotarła :P
w Starym Smokovcu
Podzieliliśmy się na dwa zespoły. Popaprańcy ruszyli swoim zawrotnym tempem, a my szliśmy sobie z przewodnikiem Arturem. W miejscowości Stary Smokovec przedarliśmy się czym prędzej przez osiedla mieszkalne i przy dolnej stacji kolejki elektrycznej wkroczyliśmy na niebieski szlak turystyczny, który bezpośrednio prowadził do celu.
Wyłoniwszy się z leśnych terenów wspinaliśmy się sławkowskim zboczem od strony południowej na poukładanych w miarę regularnie płytach kamiennych. Za nami rysowała się równina popradzka, czyli nic szczególnego i godnego uwagi. Po dotarciu do Sławkowskiej Kazalnicy wreszcie mogliśmy nacieszyć oczęta piętrzącej się ku chmurom koronie potężnej Łomnicy.
na Sławkowskiej Kazalnicy
na Sławkowskim Grzebieniu Rozpoczęliśmy mozolną wspinaczkę Sławkowskim Grzebieniem, czyli takim jakby wygiętym kręgosłupem tej wielgaśnej góry :)
Kosóweczka powolutku zostawała w dole, a przed nami roztaczała się skalna pustynia… na Sławkowskim Grzebieniu
na Sławkowskim Grzebieniu Znowu na chwilę przystanęliśmy, by potowarzyszyć Łomnicy w jej tańcu z obłokiem :)
Stary Smokowiec stawał się tak mały, że z ledwością odróżnialiśmy pojedyncze domki. na Sławkowskim Grzebieniu
na Sławkowskim Grzebieniu Delikatnie wyłonił się Nos Sławkowski, w którym zamierzaliśmy podłubać naszymi kijkami :P
Pięliśmy się coraz wyżej, a jakaś uparta chmura uczepiła się nas, jak rzep psiego ogona :) na Sławkowskim Grzebieniu
na Sławkowskim Grzebieniu Chwila relaksu przy skalnym bloku :)
Na Wrótkach chmurzysko nie dało za wygraną ocierając się co chwila o Grzebień.
na Królewskich Wrótkach
na Królewskim Nosie Z Nosa już niedaleko na czubek głowy Sławka. Obawialiśmy się jedynie, czy trudy naszej wyprawy zostaną zrekompensowane ładnymi widoczkami…
Nasze obawy za chwilę okazały się niepotrzebne :) na Królewskim Nosie
na Sławkowskim Szczycie Zatryumfowaliśmy na szczycie Sławkowskiego o godzinie 12:17 :) Cóż za panorama! Odlotowy krajobraz! Lodowy Szczyt prawie się słaniał jakby pod ciężarem zmrożonej chmury. Jaworowy zaś, ozłocony lekko przez słoneczko, zdawał się królować nad wcinającą się w podnóża monstrualnych szczytów skalisto-zieloną Doliną Staroleśną :)
Kolonia dotarła zaledwie po 40 minutach! Wielkie brawa dla całego zespołu! Nawet najwyższy w Tatrach Gerlach, który zerkał znad naszych pleców, był pełen podziwu dla tych małych i dużych :) W końcu byliśmy jedyną grupą i kolonią, która tu weszła :) Bo jesteśmy najlepsi :P
Za najciekawszy moment całej wycieczki uznajemy pobyt na szczycie. Bajeczna była także chwila, gdy wszyscy zamilkli, by usłyszeć, co mówią do nas Słowackie Tatry. Nic nie zrozumieliśmy, gdyż mówiły w obcym nam języku, lecz i tak na długo pozostanie to w naszej pamięci :P

na Sławkowskim Szczycie

na Sławkowskim Grzebieniu I znowu wpełzliśmy w tą mleczno-pieprzową chmurę, która nie dawała nam spokoju…
Łomnica żegnała nas obrażona chowając twarz za białą maską :P
na Sławkowskim Grzebieniu
na Sławkowskim Grzebieniu Gdzieś w oddali dostrzegliśmy potężną chmurę burzową zmierzającą na wschód…
Ostatnie pozdrowienie dla Jaworowego kumpla i jego Łomnickiej siostry… Niestety ten przepiękny dzień kończył się nieubłaganie :( na Sławkowskim Grzebieniu
w Starym Smokovcu Tym razem Sławek nie mógł się powstrzymać i odpędził wstrętne chmurzysko, by pomachać nam na do widzenia…
Trzymaj się chłopie! Widzimy się koniecznie za rok! :)
GRYPSY :)
W pewnym momencie musiałam się zatrzymać i usiąść na kamieniu, bo wysokość dała mi się we znaki. Rzeźnik krzyknął:
- Nie zatrzymuj się!
A ja na to:
- Nie mogę, bo kręci mi się w głowie.
Rzeziu chcąc dać mi dobrą radę powiedział:
- Włóż nogę między kolana i będzie git!
Chyba chciał powiedzieć „włóż głowę między kolana” :P
autorzy: Japan, Gaduła
Tatry, 9 lipca 2009r