| CIEMNIAK - trasa zimowa Trasa trudna i długa, dużo podejścia pod górę. Gruba warstwa kopnego śniegu od Pieca do Chudej Przełączki. Należy uważać na podejściu od Pieca do Chudej Turni, lepiej przejść grzbietem przez Upłaziańską Kopę i Przełączkę przy Kopie. Niezbędne są raki, czekan i kijki oraz umiejętność posługiwania się nimi. Należy pamiętać o termosie z gorącą herbatą, wysokokalorycznym jedzeniu, odpowiednim ciepłym ubiorze, latarce czołówce i kocu termicznym. Niezwykle pomocne mogą się okazać: sonda lawinowa, detektor lawinowy i łopatka do śniegu. Nie zalecamy wychodzenia na wycieczkę przy 2 oraz każdym wyższym stopniu zagrożenia lawinowego.Pamiętajcie jednak, że zginąć pod lawiną można również przy 1 stopniu zagrożenia!! Dobierajcie więc trasy wycieczek adekwatnie do własnych umiejętności, doświadczenia oraz panujących warunków!! |
| Kiry - (zielony) Cudakowa Polana 20 minut Cudakowa Polana - (czerwony) Chuda Przełączka 215 minut Chuda Przełączka - (czerwony) Ciemniak 50 minut Ciemniak - (czerwony) Chuda Przełączka 40 minut Chuda Przełączka - (czerwony) Cudakowa Polana 160 minut Cudakowa Polana - (zielony) Kiry 20 minut |
| (8 godzin 25 minut + odpoczynki) Czas przejścia jest obliczony na warunki zimowe, lecz jest on jedynie przybliżony. Pamiętaj, że za każdym razem przed wyjściem w góry zimą należy sprawdzić, jakie warunki panują w danym rejonie, najlepiej kontaktując się z dyżurką TOPRu. Często czas przejścia podany na mapach może być w realu 10 razy dłuższy!!! Mając to na uwadze nie planuj długich wypraw i pamiętaj, że zimą dzionek jest około 6-8 godzin krótszy |
| SPRAWOZDANIE I FOTKI Z WYCIECZKI |
| kolonie, obozy zimowe, zimowisko, obozy narciarskie i snowboardowe, obozy letnie |
| Na początku powinnam napisać, że nie bardzo miałam ochotę iść na Czerwone Wierchy. Po prostu wiedziałam – nie dam rady. I jak nic, miałam rację. Zapadałam się w śniegu po kolana, wlokłam się za grupą i podziwiałam Grabka za cierpliwość do mnie. Ale było warto!! (Brzoskwinia) |
|
Już na Piecu wiedzieliśmy, że coś się święci… coś wisiało w tej mgle… coś tajemniczego… |
| Wreszcie wyłoniliśmy się z otchłani chmurnej pościeli, brnąc zlodowaciałym Twardym Grzbietem. |
|
|
Ciemniak spoglądał na nas z przerażeniem i z niedowierzaniem… |
| Najbardziej niezwykłym momentem tej wycieczki było dla mnie zobaczenie widma Brockenu. Widziane przeze mnie po raz pierwszy to zjawisko stało się poniekąd natchnieniem do szybszej wędrówki na szczyt w celu równie pięknego nasycenia oczu podobnymi widokami, lecz także nadało naszej wycieczce większe znaczenie. Otóż według góralskich przesądów, kto zobaczy to widmo raz, ten zginie w górach, ale kto go doświadczy trzy razy, ten może być spokojny o swoje życie. Śmierć w górach to piękna rzecz, lecz jeszcze nie w tym wieku… (Nurek) |
| Wydarzenie, które zapadło w pamięci nie było zbyt miłe, ponieważ każdy zapadał się w śniegu po pas. Wszyscy mieli już tego dość, ale Paweł się nie poddał i poszliśmy dalej. Aż wreszcie dotarliśmy. Jak wchodziłam na Ciemniak zobaczyłam Widmo Brockenu. Widmo Brockenu pojawia się, gdy jesteś ponad chmurami i świeci słońce. Jest to niesamowity widok, gdyż widzisz tylko swój cień na chmurach, a nad twą głową widnieje aureola. Legenda mówi, że jeśli zobaczysz to widmo umrzesz w Tatrach, chyba że zobaczysz je trzy razy. Ciągnęło się za mną 20 minut. (Okruszek) |
| Naznaczeni klątwą Brockenu, napełnieni pozytywną energią, zaatakowaliśmy wierzchołek pierwszego od zachodu Wierchu Czerwonego… a bielusieńki był! |
|
|
Na szczycie Ciemniaka zrobiliśmy krótką przerwę; mgła znowu zgęstniała i zrobiło się zimno, więc ruszyliśmy w drogę powrotną. (Brzoskwinia) |
| Zejście było banalne. Mgła miała gdzieś nasze pragnienia i postanowiła nam potowarzyszyć… |
|
|
Na Upłaziańskiej Kopie po raz ostatni zająknął się dzionek… |
| Powrót sprzyja upadkom. Po pierwsze wracamy po zmroku, po drugie zmęczeni, po trzecie wreszcie – w dół. Te trzy czynniki uprzykrzyły zejście Brzoskwince, która na domiar złego zapomniała latarki. Schodziliśmy razem na końcu, w pewnym oddaleniu reszty grupy, gdyż Brzoskiwnka zachowywała spokojne tempo. Starałem się nawet wywrzeć na niej nieco presji, by przyspieszyła, ale moje wysiłki spełzały na niczym. W pewnej chwili Paulina potknęła się i upadła (podobnie do Toudiego schodzącego z Grzesia). Powinienem pewnie podejść, podać dziewczynie pomocną dłoń i pomóc wstać, niestety dżentelmeńskie maniery wyraźnie mnie w tym momencie opuściły, gdyż skwitowałem upadek tekstem: „Nie no, Brzoskwinka, wstawaj! Nie rób sobie jaj!” Na szczęście ona nie wzięła sobie tego do za bardzo do serca. W końcu i tak zdana była na mnie i moją latarkę |
| Śmieszny sport uprawiał pan, którego zobaczyłam. Zjeżdżał na nartach, lecz w pewnej chwili w dość zabawny sposób wywalił się. Ta wyprawa z Przyjaciółmi BYŁA CUDOWNA! (Okruszek) |
| Wycieczkę tą można uznać za jedną z najtrudniejszych i najbardziej mozolnych. Prawie od samego początku podchodziliśmy pod górę najpierw przez las, a później w gęstej mgle, co nie dawało nam możliwości podziwiania widoków. Mimo to muszę powiedzieć, że wycieczka była bardzo udana. (Skorpion) |
| Zawsze będę pamiętał o Widmie Brockenu, gdzie widzieliśmy na chmurach własne cienie z aureolą… to był piękny widok. Potem znowu była mgła. Wycieczka była naprawdę hardcorowa, ale krótka i to był ten bonus. (Toudi) |
| Ciemniak – kraina mlekiem zalana… grzęznący po żebra w śniegu… wycieńczeni… wynagrodzeni u schyłku wyczerpania… duch z tęczowym wieńcem powtarzający ruchy z kilkusekundowym opóźnieniem… satysfakcja na wysokości 2096… Ludzie gór mawiają, że ujrzenie górskiego mamidła z glorią nad głową zwiastuje zgubę… Ja natomiast uważam, że jest to wielkim błogosławieństwem Naznaczeni klątwą Brockenu? Może raczej namaszczeni chwałą? Czas pokaże, gdzie skończy się nasza wędrówka, a gdzie rozpocznie kres… (Paweł) autorzy: Brzoskwinka, Okruszek, Toudi, Skorpek, Grabarzek, Nureczek, Pawełek |
| Tatry, 24 stycznia 2009r |
