ŚNIEŻKA - PRZEŁĘCZ OKRAJ - SKALNY STÓŁ
trasa trudna i długa, skałki, polany, las, dużo podejścia pod górę
(8 godzin 55 minut + odpoczynki)
Karpacz Dolny - (żółty) Strzecha Akademicka 120 minut
Strzecha Akademicka
-
(żółty) Biały Jar 15 minut
Biały Jar
- (czarny) Śląski Dom 45 minut
Śląski Dom
-
(niebieski/czerwony) (Drogą Jubileuszową) Śnieżka 45 minut
Śnieżka
-
(czerwony) Średnia Kopa 70 minut
Średnia Kopa
-
(żółty) Pomezni Boudy 45 minut
Pomezni Boudy
- (drogą) Przełęcz Okraj 15 minut
Przełęcz Okraj
-
(niebieski) Skalny Stół 60 minut
Skalny Stół
-
(niebieski) Sowia Przełęcz 20 minut
Sowia Przełęcz
-
(czarny) Krucze Skały 75 minut
Krucze Skały
-
(czarny) Karpacz Dolny 25 minut
SPRAWOZDANIE  I FOTKI Z WYCIECZKI
Kolonie w górach. Zimowiska z nartami i snowboardem. Obozy letnie dla dzieci. Zimowisko dla aktywnych. Obozy zimowe w Tatrach. Kolonie letnie w Beskidach, Karkonoszach i Tatrach. Obozy narciarskie i snowboardowe dla początkujących i zaawansowanych. Biuro Turystyczne OKiZ zaprasza serdecznie!
obóz dla dzieci
na Złotówce Droga dawnym torem saneczkowym w kierunku Strzechy Akademickiej odbywała się w wyjątkowej atmosferze. Wokół nas mgły i chmury przepływały dynamicznie, niby splecione w jakimś mistycznym tańcu na karkonoskich zboczach. Poczułem się, jakbym przemierzał górski pejzaż autorstwa któregoś z romantycznych malarzy.
Przeskakując z kamyka na kamyk zbliżaliśmy się w stronę Małego Stawu. nad Małym Stawem
nad Małym Stawem W głowach wciąż mieliśmy jednak wspomnienie nieziemskiego smaku dopiero co skonsumowanych wypieków Strzechy Akademickiej. Turysto! Jeśli będąc w tym schronisku nie skosztujesz ich rewelacyjnego serniczka to popełnisz wielki błąd! Nie da się w pełni poznać Karkonoszy nie znając tego bajecznego smaku!
Jawnym przestępstwem byłoby, gdybyśmy nie spróbowali uchwycić choć namiastki uroku tego cudnego miejsca przy pomocy aparatu fotograficznego.
nad Małym Stawem
nad Małym Stawem Patrząc na strome ściany Kotła harmonijnie schodzące w stronę Małego Stawu, by w końcu łagodnie połączyć się z jego wodami, nie mogłem oprzeć się wrażeniu…
… że takie piękno nie może trwać dłużej niż kilka sekund, i że zaraz cały czar pryśnie.
nad Małym Stawem
nad Małym Stawem Pobyt nad Małym Stawem to czas na chwilę odpoczynku, ale i zadumy. Niewiele jest bowiem miejsc w Karkonoszach, które w równym stopniu sprzyjają kontemplacji.
Spędziliśmy tu wiele minut intensywnie rozmyślając i podziwiając oraz ciesząc się, że możemy tu razem być. nad Małym Stawem
nad Małym Stawem Odniosłem wrażenie, że tu, w górach, problemy zdają się mniej poważne a rozwiązania o wiele prostsze.
Po kilkunastu minutach dotarliśmy do Białego Jaru. Była to okazja, by spojrzeć w oczy prawdziwej, choć latem nieco ukrytej, grozie!
To właśnie stąd, czterdzieści lat temu, zeszła potworna lawina pozbawiając życia dziewiętnaście osób.
w Białym Jarze
na Śląskiej Drodze Maszerując dziarsko Śląską Drogą zbliżaliśmy się do górnej stacji wyciągu na Kopę.
Natknęliśmy się tu na ocierającego pot z czoła turystę – widać kilkunastominutowa podróż krzesełkiem zawieszonym na linie musiała być dla niego wybitnie wyczerpującym doświadczeniem. Dobrze, że nie zemdlał! na Kopie
na Śląskiej Drodze Z Przełęczy pod Śnieżką kopuła głównego karkonoskiego szczytu prezentowała się już bardzo okazale.
Niestety równie okazale prezentowały się oblegające ją tłumy, do których mieliśmy zaraz dołączyć. na Przełęczy pod Śniezką
przy Śląskim Domu Wcześniej jednak zatrzymaliśmy się w Śląskim Domu, który przed dziewięcioma dniami tak miło ugościł nas wieczorową porą.
Tym razem, w środku dnia, przepełnione ludźmi schronisko nie miało już takiego uroku.
Postanowiliśmy, że tym razem wejdziemy na Śnieżkę niebieskim szlakiem prowadzącym Drogą Jubileuszową. Jest to szlak łatwy a jednocześnie niezwykle urokliwy. Za nami odsłaniała się w całej okazałości Równia pod Śnieżką, spoglądając zaś w bok mogliśmy zajrzeć w czeluście Kotła Łomniczki. na Drodze Jubileuszowej
na Śnieżce Była to nasza trzecia wizyta na Śnieżce w tym roku, więc nie zabawiliśmy tu długo. Rzuciliśmy okiem na charakterystyczne punkty, jak kaplica św. Wawrzyńca
…oraz Obserwatorium Meteorologiczne, prezent dla Polski od pozaziemskiej cywilizacji.
na Śnieżce
na Śnieżce Jeszcze rzut oka na czeska stronę…
…i już gotowi do wymarszu w kierunku Przełęczy. na Śnieżce
na Czarnym Grzbiecie Ruszyliśmy w dalszą drogę Czarnym Grzbietem.
Gdy zbliżaliśmy się na Czarną Kopę przypomniały nam o sobie chmurki, które zwinnie prześlizgiwały się po Czarnym Grzbiecie, jakby chciały wypolerować kamienie wraz z gałązkami kosodrzewiny. UFO na Śnieżce co chwilę znikało nam z oczu, by po chwili znowu wyłonić się zza obłoków. Na szlaku z powrotem zrobiło się luźniej, powróciła „romantyczna” atmosfera. na Czarnej Kopie
na Przełęczy Okraj Ze Średniej Kopy udaliśmy się żółtym szlakiem na czeską stronę grzbietu. Kierowaliśmy się w stronę „kolorowych chatek” w miejscowości Mala Upa. Chatki faktycznie okazały się całkiem kolorowe jednak sama miejscowość wywarła na mnie wrażenie nieco wymarłego miasteczka.
Nie przejmowaliśmy się tym jednak za bardzo i mijając opuszczone już przez celników zabudowania znaleźliśmy się ponownie po polskiej stronie… na Przełęczy Okraj
na Przełęczy Okraj …żegnając się z terytorium naszych południowych sąsiadów taką oto fotką.
Znaleźliśmy się zatem na wschodnim krańcu Karkonoszy – na Przełęczy Okraj. Nagle okazało się, że to miejsce jest także potężnym węzłem szlaków turystycznych, które rozchodzą się stąd w niemal każdym, możliwym kierunku.

na Przełęczy Okraj

na Przełęczy Okraj Na Okraju przyszedł czas na odpoczynek połączony z jedzeniem. Jakże inaczej smakuje zwykły Snickers konsumowany w pięknym, górskim otoczeniu w towarzystwie wspaniałych ludzi!
Do Karpacza postanowiliśmy wrócić Kowarskim Grzbietem, którego w całości jeszcze nie poznaliśmy. Jednocześnie chmurki zaczęły gęstnieć i opuszczać się coraz niżej wprowadzając nas w niezbadany dotąd świat Mlecznej Krainy. Postanowiliśmy uwiecznić tę Krainę na Skalnym Stole – musicie uwierzyć nam na słowo, że gdzieś za naszymi plecami znajduje się Śnieżka. na Skalnym Stole
na Sowiej Przełęczy Wkrótce stanęliśmy na Sowiej Przełęczy. Chmury nieco nam odpuściły, zaczęło się za to robić strasznie zimno. Mimo to urządziliśmy sobie długi postój w pobliskiej wiacie – wiedzieliśmy, że to nasze ostatnie chwile w Karkonoszach na tym turnusie. Z tą świadomością trudno było nam zebrać się do drogi w dół, ale w końcu nie było innego wyjścia.
Schodziliśmy w stronę Karpacza pięknym, nieco dzikim i opustoszałym już o tej porze szlakiem. Upajaliśmy się urokiem nieregularnie porośniętych, karkonoskich zboczy. W ten oto wdzięczny sposób żegnała nas Sowia Dolina. Żegnała, ale jakby jednocześnie zapraszając do powrotu w te magiczne góry kiedy tylko nadarzy się okazja. Nie martwcie się Karkonosze, na pewno jeszcze wrócimy! w Sowiej Dolinie
autor: Grabarzek
Karkonosze, 29 sierpnia 2008r