|
Potęga otaczających nas skalnych monstrów budziła przerażenie, a jednocześnie zachwyt, że wzlatywaliśmy nad nimi niczym władcy przestworzy…
|
|
Minęliśmy po prawej stronie śnieżną rzekę wrzynającą się w głęboki żleb spadający wzdłuż Kotła.
|
|
|
|
I wynurzyła się znad Miedzianego cała Orla Perć z dominującą Świnicą i chcącym ją naśladować Kozim Wierchem.
|
|
Wdzięczna skała przypominająca nieco Ostrego Rohackiego Konia sprawiła wiele radości naszemu Tomusiowi, który okrzykami wodza Indian wzywał pomocy zza ściany z przerażeniem utrzymując się na wąskich półeczkach |
|
|
|
Pozostało nam jedynie okrążenie czupryny Rysów, by znaleźć się na ich szczycie. Uderzenia w klatkach piersiowych nasilały się nie tylko ze zmęczenia 
|
|
Szczęście rozpaliło nasze serca, gdy zdobyliśmy najwyższy szczyt Polski! Wszyscy pospieszyli, aby pochwalić się rodzicom co osiągnęli. Widoki z każdej strony zapierały dech w piersiach, w pobliżu czuwał nam nami ponury szczyt Vysokiej, z północnego wschodu spoglądały Tatry Bielskie z Wielkim Lodowym Władcą, od południowego zachodu Książę Krywań i Szczyty Mięguszowieckie, nawet małe błękitne oczka mrugały do nas z dołu… Nareszcie marzenia się spełniły!
|
|
|
|
Wnerwiali mnie turyści na szczycie, bo nie było miejsca i każdy cały czas się gdzieś kręcił. Nie dało się nawet zrobić zdjęcia, bo non stop ktoś wchodził w kadr, deptał nam po stopach i trącał, gdy coś jedliśmy Byli nawet tacy inteligenci, którzy tryumfowali zdobycie szczytu piwem… a mieli tych puszek sporo. Powinno się karać mandatami takich debili, zupełnie jak pijanych kierowców. Jak sobie idzie lasem, to niech się nawali w trzy banie, ale na takiej trasie z przepaściami i łańcuchem można zrobić krzywdę innym turystom swoim nieodpowiedzialnym zachowaniem!
|
|
| Brak było słów na opisanie tego piękna, jakie nas raczyło dookoła! Ta lekkość powietrza, ta wysokość i delikatny dotyk chmur sprawiały, że czuliśmy się jak ptaki unoszące się nad tym bajecznym światem! Tyle malowideł, jedne radosne, inne przepełnione surowością, każde jakby stworzone przez innego artystę… |
|
|
|
Jakże zmysłowo Stwórco nasz okrasiłeś tę krainę, co chłodem do nas przemawia, barwami wyobraźni wystrojona… Monumentalne stwory schylone w modlitwie, zastygłe w bezdechu… Ogarnąć umysłem nie sposób kształtów różnorodności… pojąć sercem nie można, ileż miłości… włożyłeś o Panie w to dzieło… stworzone przed wieków! |
| |
Zejście z Rysów było dłuższe i trudniejsze od wejścia i wtedy zacząłem trochę opóźniać, bo bałem się o swoje życie, na szczęście nic nikomu się nie stało Niestety Marcin, Poziomka i Skorpion musieli zejść już z Buli z powrotem, ponieważ Marcin nie mógł pokonać swojego lęku… |
|
|
|
Zbliżał się letni wieczór, wyludniał się Kocioł pod Rysami, znowu pozostaliśmy na chwilę sami w Tatrach…
|
|
|
Po prawej stronie widać słynny żleb pod Rysami widoczny z oddali jako długa rysa, od której to najwyższy szczyt Polski bierze swoją nazwę |
|
|
|
|
A oto ów niebezpieczny płat śniegu na Buli, który okazał się zdrajcą niejednego śmiałka…
|
|
|
Wielkie ślepia nabierały coraz to bardziej poetyckich kolorów 
|
|
|
|
|
Złoty płaszcz narzuciwszy na siebie Grań Żabia przeglądała się w czarnym lustrze…
|
|
|
Wielcy mocarze zatapiali swe podnóża w mrocznej tafli…
|
|
|
|
|
Najwyższy Polski Król delikatnie muśnięty chmurką… odpoczynek nad stawem skłonił nas do zrobienia przepięknych czarnostawowych impresji… |
|
|
W drodze do schroniska nad Morskim Okiem spotkaliśmy wspaniały okaz jelenia z imponującym porożem… Dwójka turystów najwidoczniej przestraszona widokiem milutkiego i pokornego stworzenia spytała Pawła, czy jelenie mogą być groźne, a następnie skryła się w popłochu za jego plecami Kilka kroków potem piękna sarna szła w stronę swojego wybranka prosto na prowadzącego nas Pawełka. Tym oto przyjemnym akcentem zakończyliśmy naszą podróż. Trzeba było jeszcze zejść romantyczną asfaltówką do Palenicy… |
|