RYSY
trasa bardzo trudna i mozolna, łańcuchy, ekspozycje, ślisko, wspinaczka
(10 godzin 45 minut + odpoczynki)
Palenica Białczańska - (czerwony) Morskie Oko 140 minut
Morskie Oko -
(czerwony) Czarny Staw pod Rysami 50 minut
Czarny Staw pod Rysami -
(czerwony) Rysy 180 minut
Rysy -
(czerwony) (przez Czarny Staw pod Rysami) Morskie Oko 190 minut
Morskie Oko -
(czerwony) Palenica Białczańska 115 minut
SPRAWOZDANIE I FOTKI Z WYCIECZKI
kolonie
Formacja Popapranych Ludzików wyruszyła dzisiaj, aby zdobyć polski wierzchołek świata… marzenie wielu z nich :)
na Włosienicy Pogoda rano była wspaniała, słońce mocno grzało, ani jednej chmury burzowej. I rozpoczęło się. Siedmiu członków popapranej ekipy wyruszyło w najwyższą podróż. Byłem cały podekscytowany. Niestety strasznie się bałem, że nie wyrobię, ponieważ Rysy to nie jest Kościelec czy Bystra Ławka, to jest bardzo wysoka góra, której żaden leniuch nie zdobył.
34-stopniowy upał wymęczył nas najbardziej przy podejściu nad Czarny Staw, później jednak chłodne powietrze z rysowego kotła pozwoliło nam zregenerować szybciej siły… turystów stosunkowo niewielu… nad Morskim Okiem
nad Czarnym Stawem pod Rysami Znienawidziłem po tym podejściu Czarny Staw, ponieważ było okropnie stromo oraz upał tak nam parzył głowy, że powoli nie wyrabiałem. Za to polubiłem Czarny Staw po tym, jak zamoczyłem sobie czapkę w lodowatej wodzie i wsadziłem sobie ją na głowę :)
Przydałoby się poleżeć i poodpoczywać nad zalanym słońcem jeziorkiem, ale droga długa przed nami. nad Czarnym Stawem pod Rysami
nad Czarnym Stawem pod Rysami Śnieg w tym specyficznym chłodnym kotle utrzymywał się już na poziomie 1600 metrów… po chwili zaczęło się mozolne i długie podejście wysokimi stopniami kamiennymi, które najbardziej wkurzało krótkonogich Okruszka i Gustawka :P
Widoczki były świetne, pięknie lśnił w słońcu Czarny Staw.
Przetuptaliśmy się ostrożnie po brudnym lecz śliskim śniegu. Na szczęście rzesze turystów przemierzające tędy, wyżłobiły idealne schodki do zatopienia weń stopy, dlatego zakładanie raków okazało się zbędne. w Szerokim Zagonie
w Szerokim Zagonie Szlak piął się sukcesywnie pod górę, minęliśmy po lewej stronie lodowatą ciemną ścianę, przy której smuga czarnego już prawie śniegu wypuszczała wstążki wody, wokół usypisko biało-szarych głazów przeplatanych zieloną trawą. Po prawej zaś w oddali dyszała ciężko stroma i ponura ściana Czarnego Mięguszowieckiego Szczytu opłakująca staw „Dymiącą Wodą”.
Obydwa oka malały w oczach :P … dyszało nam się wszystkim ciężko, ciśnienie się zmieniało… od czasu do czasu spokój kociołka, którym wędrowaliśmy, burzyły śmiechy i głośne pogawędki schodzących w dół turystów.
w Szerokim Zagonie
na Buli pod Rysami Tuż przed Bulą zdradliwy płat śniegu, na którym tydzień temu poślizgnęły się niebezpiecznie dwie turystki… my ominęliśmy przeszkodę bez problemu i spoczęliśmy na wielkiej kamiennej platformie widokowej, częstym przystanku śmigłowca TOPRu… Cudnie piętrzyły się ku niebiosom strzeliste skały Tomkowych Igieł bacznie spoglądające na nas od wschodu. Do celu było jeszcze daleko, a my już nie mogliśmy doczekać się spełnienia naszych najskrytszych marzeń.
Pierwsze łańcuchy wzbudziły w naszych zdobywcach jak zwykle wiele entuzjazmu… pomykaliśmy niczym kozice zostawiając coraz bardziej w dole błękitne lima… Na początku było dość niebezpiecznie, gdy musieliśmy przejść po obmywanych non stop wodą stromych kamieniach.
wspinaczka na Rysy
wspinaczka na Rysy Trasa w Kotle pod Rysami należała do bardzo przyjemnych a jednocześnie wymagających :) Byliśmy jakby uczepieni pleców Rysów, które stały odwrócone tyłem do Braci Mięguszowieckich.
Zawsze myślałem, że łańcuchy są pod samym szczytem i że trwają ok. 15 minut, ale się okazało, że zaczynają się w połowie drogi i że wspinaczka przy ich użyciu trwa ponad godzinę albo więcej, jeśli się stoi w korku, i to mnie bardzo przeraziło… z moim lękiem przed ekspozycją nic dziwnego…
wspinaczka na Rysy
wspinaczka na Rysy Niestety o tej porze na szlaku było dość dużo ludzi i musieliśmy często się mijać. Ale marzenia pchały nas do przodu… choć bardziej w górę :P więc staraliśmy się być mili dla turystów, jak i oni zresztą czynili to samo wobec nas :)
Zaczynałem się coraz bardziej bać, ponieważ przypominał mi się Kościelec. Robiło się coraz bardziej stromo i trzeba było włożyć wiele wysiłku, aby podciągnąć siebie i plecak do góry. Na samą myśl, że tędy będziemy musieli schodzić, ciarki mi przechodziły…

wspinaczka na Rysy

wspinaczka na Rysy Było niewiele takich miejsc w Kotle, w których mogliśmy spokojnie stanąć do zdjęcia. Za dużo tam ludzi się pakuje na ten mały wierzchołek. Dobrze, że większość z nich o tej porze już schodziła…
Byliśmy już dawno na poziomie Przełęczy pod Chłopkiem, a tu jeszcze sporo trasy przed nami. Widać było wyraźnie Miedziane z maleńką Szpiglasową Przełęczą, przez którą miała dzisiaj przebiec nasza kolonia.
wspinaczka na Rysy

wspinaczka na Rysy
Potęga otaczających nas skalnych monstrów budziła przerażenie, a jednocześnie zachwyt, że wzlatywaliśmy nad nimi niczym władcy przestworzy…
Minęliśmy po prawej stronie śnieżną rzekę wrzynającą się w głęboki żleb spadający wzdłuż Kotła.
wspinaczka na Rysy
wspinaczka na Rysy I wynurzyła się znad Miedzianego cała Orla Perć z dominującą Świnicą i chcącym ją naśladować Kozim Wierchem.
Wdzięczna skała przypominająca nieco Ostrego Rohackiego Konia sprawiła wiele radości naszemu Tomusiowi, który okrzykami wodza Indian wzywał pomocy zza ściany z przerażeniem utrzymując się na wąskich półeczkach :P

wspinaczka na Rysy

wspinaczka na Rysy Pozostało nam jedynie okrążenie czupryny Rysów, by znaleźć się na ich szczycie. Uderzenia w klatkach piersiowych nasilały się nie tylko ze zmęczenia :)
Szczęście rozpaliło nasze serca, gdy zdobyliśmy najwyższy szczyt Polski! Wszyscy pospieszyli, aby pochwalić się rodzicom co osiągnęli. Widoki z każdej strony zapierały dech w piersiach, w pobliżu czuwał nam nami ponury szczyt Vysokiej, z północnego wschodu spoglądały Tatry Bielskie z Wielkim Lodowym Władcą, od południowego zachodu Książę Krywań i Szczyty Mięguszowieckie, nawet małe błękitne oczka mrugały do nas z dołu… Nareszcie marzenia się spełniły!
na Rysach
na Rysach Wnerwiali mnie turyści na szczycie, bo nie było miejsca i każdy cały czas się gdzieś kręcił. Nie dało się nawet zrobić zdjęcia, bo non stop ktoś wchodził w kadr, deptał nam po stopach i trącał, gdy coś jedliśmy :) Byli nawet tacy inteligenci, którzy tryumfowali zdobycie szczytu piwem… a mieli tych puszek sporo. Powinno się karać mandatami takich debili, zupełnie jak pijanych kierowców. Jak sobie idzie lasem, to niech się nawali w trzy banie, ale na takiej trasie z przepaściami i łańcuchem można zrobić krzywdę innym turystom swoim nieodpowiedzialnym zachowaniem!
Brak było słów na opisanie tego piękna, jakie nas raczyło dookoła! Ta lekkość powietrza, ta wysokość i delikatny dotyk chmur sprawiały, że czuliśmy się jak ptaki unoszące się nad tym bajecznym światem! Tyle malowideł, jedne radosne, inne przepełnione surowością, każde jakby stworzone przez innego artystę… na Rysach
na Rysach Jakże zmysłowo Stwórco nasz okrasiłeś tę krainę, co chłodem do nas przemawia, barwami wyobraźni wystrojona… Monumentalne stwory schylone w modlitwie, zastygłe w bezdechu… Ogarnąć umysłem nie sposób kształtów różnorodności… pojąć sercem nie można, ileż miłości… włożyłeś o Panie w to dzieło… stworzone przed wieków!
Zejście z Rysów było dłuższe i trudniejsze od wejścia i wtedy zacząłem trochę opóźniać, bo bałem się o swoje życie, na szczęście nic nikomu się nie stało :) Niestety Marcin, Poziomka i Skorpion musieli zejść już z Buli z powrotem, ponieważ Marcin nie mógł pokonać swojego lęku… zejście z Rysów
w Kotle pod Rysami Zbliżał się letni wieczór, wyludniał się Kocioł pod Rysami, znowu pozostaliśmy na chwilę sami w Tatrach…
Po prawej stronie widać słynny żleb pod Rysami widoczny z oddali jako długa rysa, od której to najwyższy szczyt Polski bierze swoją nazwę :) zejście z Rysów
na Buli pod Rysami A oto ów niebezpieczny płat śniegu na Buli, który okazał się zdrajcą niejednego śmiałka…
Wielkie ślepia nabierały coraz to bardziej poetyckich kolorów :)
w Szerokim Zagonie
czarne impresje Złoty płaszcz narzuciwszy na siebie Grań Żabia przeglądała się w czarnym lustrze…
Wielcy mocarze zatapiali swe podnóża w mrocznej tafli…
czarne impresje
czarne impresje Najwyższy Polski Król delikatnie muśnięty chmurką… odpoczynek nad stawem skłonił nas do zrobienia przepięknych czarnostawowych impresji…
W drodze do schroniska nad Morskim Okiem spotkaliśmy wspaniały okaz jelenia z imponującym porożem… Dwójka turystów najwidoczniej przestraszona widokiem milutkiego i pokornego stworzenia spytała Pawła, czy jelenie mogą być groźne, a następnie skryła się w popłochu za jego plecami :D Kilka kroków potem piękna sarna szła w stronę swojego wybranka prosto na prowadzącego nas Pawełka. Tym oto przyjemnym akcentem zakończyliśmy naszą podróż. Trzeba było jeszcze zejść romantyczną asfaltówką do Palenicy… nad Morskim Okiem
Śmieszne sytuacje :)
Toudi na wąskiej półce skalnej schodząc przy pomocy łańcuchów, słuchał rad Pawełka, a brzmiało to mniej więcej tak:
- Toudi, zejdź stamtąd prawą stroną - powiedział Paweł. Toudi kieruje się w stronę lewą.
- Toudi, zejdź stamtąd prawą stroną - Paweł powtórzył dość spokojnym tonem. Oczywiście Toudi wciąż próbuje zejść lewą stroną.
- Toudi, czy ty odróżniasz prawą stronę od lewej? To skieruj się w TWOJĄ prawą stronę! - niecierpliwił się Paweł, bojąc się zarazem, że Toudi zrobi sobie krzywdę źle skręcając. Oczywiście Toudi podążał wciąż w lewo.
- Toudi, do licha ciemnego, stój!
- Paweł był wyraźnie zdenerwowany - Nie idź dalej, bo spadniesz! Cofnij się! - Toudi grzecznie się cofnął.
- A teraz skręć w prawo, tam gdzie masz łańcuch - poradził Paweł już nieco spokojniej, lecz stanowczo. Toudi poszedł prosto…
autorzy: Dżokej, Elektryk, Toudi
Tatry, 17 lipca 2009r