KASPROWY WIERCH - trasa zimowa
Trasa trudna, dużo podejścia pod górę. Zazwyczaj bardzo ślisko na podejściu z Doliny Jaworzynka do Przełęczy między Kopami, wąskie półki. Gruba warstwa kopnego śniegu w drodze na Kasprowy Wierch z Hali Gąsienicowej.
Niezbędne są raki, czekan i kijki oraz umiejętność posługiwania się nimi. Należy pamiętać o termosie z gorącą herbatą, wysokokalorycznym jedzeniu, odpowiednim ciepłym ubiorze, latarce czołówce i kocu termicznym. Niezwykle pomocne mogą się okazać: sonda lawinowa, detektor lawinowy i łopatka do śniegu.
Nie zalecamy wychodzenia na wycieczkę przy 2 oraz każdym wyższym stopniu zagrożenia lawinowego. Pamiętajcie jednak, że zginąć pod lawiną można również przy 1 stopniu zagrożenia!! Dobierajcie więc trasy wycieczek adekwatnie do własnych umiejętności, doświadczenia oraz panujących warunków!!

(7 godzin 40 minut + odpoczynki)
Czas przejścia jest obliczony na warunki zimowe, lecz jest on jedynie przybliżony. Pamiętaj, że za każdym razem przed wyjściem w góry zimą należy sprawdzić, jakie warunki panują w danym rejonie, najlepiej kontaktując się z dyżurką TOPRu. Często czas przejścia podany na mapach może być w realu 10 razy dłuższy!!! Mając to na uwadze nie planuj długich wypraw i pamiętaj, że zimą dzionek jest około 4-6 godzin krótszy :)
Kuźnice - (żółty) Przełęcz między Kopami 115 minut
Przełęcz między Kopami
-
(niebieski) Murowaniec 30 minut
Murowaniec
-
(żółty) Kasprowy Wierch 115 minut
Kasprowy Wierch - (żółty) Murowaniec 80 minut
Murowaniec
- (czarny) Brzeziny 120 minut
SPRAWOZDANIE  I FOTKI Z WYCIECZKI
zimowisko
Czekałem na ten dzień pół roku i zapewniam Was wszystkich – warto było!!! Nigdy nie wpadłem na tak popaprany pomysł zimą, no ale to wszystko wina… kogo?? Oczywiście Pszczoły!! Na jesieni ’07 zainfekowana pozytywnymi wibracjami letniej przygody, rzuciła pomysłem – a może byśmy tak skoczyli w lutym na Zawrat? – oczywiście natychmiast schłodziłem jej zapał, ale dzięki niej przyszedł mi do głowy pomysł na zorganizowanie o wiele bezpieczniejszej, a równie spektakularnej w okresie zimowym wyprawy – na Kasprowy Wierch. Zanim jednak zacznę, chciałbym przybliżyć wszystkim kim w naszym gronie jest Popapraniec – otóż nie jest to zwykły szary człowiek (jak sama nazwa wskazuje), to przede wszystkim mój przyjaciel, jest na swój sposób indywidualistą, odważny, ambitny, pokorny, wytrwały, godny zaufania, można na nim polegać, można na niego liczyć, rządny wrażeń, kochający góry oraz długie i ekstremalne wyprawy, zarówno piesze jak i rowerowe, to człowiek z duchem walki i z charakterem.
Nie można się nauczyć być Popaprańcem… trzeba się nim urodzić. Ja nie stworzyłem moich Popaprańców, ja tylko ich odnalazłem i pokazałem im właściwą drogę, a oni sami dokonali wyboru.
Wracam do wycieczki:
- Ruszamy z Majerczykówki. Widoczność rankiem nie nastraja optymizmem, góry przykryte chmurami,
na szczęście bezwietrznie i bez opadów, ale Popaprańcom to nie widoki przynoszą największą satysfakcję, lecz fakt, że razem mogą przezwyciężyć trudności, pokonać własne słabości i osiągnąć zamierzony cel.
w Jaszczurówce Do Kuźnic jest z górki, więc tempo przyspieszone. Niektórzy w zadumie, zamyśleni, inni rozgadani i niecierpliwi, ale wszyscy razem. Pszczoła z niewielką kontuzją pachwinową stara się jak może wygrać z bólem, ale jesteśmy wszyscy z nią… na dobre i na złe… bo jesteśmy Drużyną.
Pod Nosalem słońce przebija się przez gęste chmury poprawiając nam humory… może tego dnia dane nam będzie ujrzeć dzieło Boga. w Kuźnicach
w Dolinie Jaworzynka Królowa Kopa zasiada dumnie na swym tronie nad Doliną Jaworzynka i zaprasza nas do swego unoszącego się ku niebu królestwa.
Zmrożony śnieg skrzypi pod naciskiem butów, marsz pod górę… wreszcie. Pierwsze wzdychanie, pierwszy pot… i jesteśmy na Siodłowej Drodze. Królowa spogląda majestatycznie, dolina pozostawiona w zapomnieniu. Ostatnie leśne podejście przed przełęczą, wspomnienia ze spotkania z niedźwiedziem i pierwszy dłuższy odpoczynek. w Dolinie Jaworzynka
na Przełęczy między Kopami Giewont spogląda ukradkiem, majaczy Koszysta, Królowa wita się z nami… zdobywcami.
W głębokim śniegu brniemy ku Gąsienicowej… Żółta Turnia przeciera zamglone oczy.
na Królowej Równi
na Królowej Równi Świnica wychyla się znad Orlej z niedowierzaniem – to Oni znowu walczą? Czy Oni kiedykolwiek się poddają?
Hala Gąsienicowa wita nas po półrocznej przerwie. na Hali Gąsienicowej
przy Murowańcu Murowane ściany schronu dla strudzonych wyłaniają się zza drzew… gorące pierogi, napoje spragnionym, chwila by złapać oddech w cieple.
Drużyna rusza dalej, przed nią prawdziwa walka… nie o przetrwanie, lecz o honor, o honor całego zespołu, o zwycięstwo.
w Dolinie Gąsienicowej
w Dolinie Gąsienicowej Kolana dotykają śniegu, grzęźniemy w zaspach, ciężko wydobyć stopę, ciężko wykonać krok… ale jesteśmy Drużyną, nie poddamy się.
Kasprowy spogląda z góry, wzmaga się przenikliwy mroźny wiatr, jest coraz bardziej stromo, oddech przyspiesza, zmęczenie się nasila, co chwila stajemy by ucieszyć oko, ale też by nabrać sił, których nam brakuje.
w Kasprowym Kotle
w Kasprowym Kotle Nie możemy się poddać, nie możemy ulec, nie możemy przegrać, bo potrafimy walczyć, bo umiemy wygrywać, bo jesteśmy Popaprańcami!!
Jest!! Nareszcie!! Pełnia euforii!! Następuje spełnienie naszych marzeń, pokonujemy lęki i słabości, Drużyna zwycięża, niesie za sobą bagaż niespotykanego wysiłku i cierpienia, ale wygrywa… nie dlatego, że zdobywa górę… ale dlatego, że jest Drużyną Popaprańców… Drużyną Wspaniałych Przyjaciół!!! na Kasprowym Wierchu
na Kasprowym Wierchu Wierchy Czerwone nam dopingują, Krywań z Hrubym nie mogą się nadziwić, Świnica z Koszystą nie dowierzają własnym graniom, Giewont się wypina, jakby się obraził, a Babia z Pilskiem wyglądają zza chmur pozdrawiając nas przyjaźnie.
Łzy szczęścia ciskają się same do oczu… pośród zgiełku i krzyku setek Turystów, niektórych w pantoflach, wypoczętych, z makijażem na twarzy, bez plecaków… oni też zdobyli… bilet w czterogodzinnej kolejce do Kolejki… Turyści pełną gębą… zaraz zjeżdżają… na Kasprowym Wierchu
na Kasprowym Wierchu Tam gdzieś za czubkiem Orlej Królowej skrywa się ta czarująca, magiczna, ta od której wszystko się zaczęło… Przełęcz Marzeń…
Wyludnia się największy wysokogórski deptak Polski, ostatni wagonik pomyka na Myślenickie, zamiera stacja, jakiś zbłąkany narciarz mknie ku hali… pomarańczowe słońce tonie sennie za szczytem Starorobociańskiego. na Kasprowym Wierchu
na Kasprowym Wierchu Lśnią miedziane korony na głowach tatrzańskich władców, mroźny wiatr usiłuje nas strącić z wierzchołka… niebo za Giewontem mieni się karminem, przechodząc w szmaragd z amarantem i zasypia w indygo.
Jesteśmy sami, kompletnie sami w otoczeniu groźnych biało-stalowych olbrzymów odzianych w mieniące się złotem peleryny…
na Kasprowym Wierchu
na Kasprowym Wierchu Nie możemy się nadziwić, nie możemy powstrzymać płaczu, nie możemy uwierzyć, że doznaliśmy takiej łaski od Pana…
Łzy zamarzają nam na policzkach, kąśliwy mróz nie daje nam zapomnieć o surowości tego klimatu, kostnieją nam ręce, nogi, skóra na twarzy sinieje… ale nie możemy oderwać oczu… gdziekolwiek utopimy wzrok, tam poezja barw, kształtów, same cuda… za życia widzimy Raj! na Kasprowym Wierchu
na Kasprowym Wierchu Księżyc ziewa nad Wołoszynem i rozpoczyna wędrówkę ku Piątce.
Mija siedemnasta, trzeba schodzić, wiatr ustaje, Drużyna dumna i radosna żegna się z Wierchem. Coraz dalej, coraz niżej, Beskid rzuca ostatnim pożegnalnym spojrzeniem. w Dolinie Gąsienicowej
w Dolinie Gąsienicowej Niebo przygasa, pierwsza gwiazda wybudza się nad Kościelcem, dostajemy bzika ze szczęścia, chłopcy turlają się po grzbiecie, następnie zjeżdżają na tyłkach, i tak do dolnej stacji wyciągu. Słychać ciszę, czuć senność gór, Perć otula się świetlną księżycową pierzynką… oprócz nas ani żywej duszy. Ostatnie pogaduchy ze Świnicą, umawiamy się na letnią randkę… dobijamy do Murowańca. Gorący posiłek, zasłużony odpoczynek, starzy znajomi napotkani w schronisku… czas kończyć to senne marzenie, czas się wybudzić..
Wzdłuż Suchej Wody, wśród wysokich choin ubranych w białe kubraki, pod księżycową latarenką, Drużyna Przyjaciół żegna się z Tatrami, kończy najwspanialszą zimową przygodę. Popaprańcy
Ten dzień pozostanie w moim sercu do końca mych chwil. Dziękuję Wam Przyjaciele za to, że daliście mi siebie podczas tej wyprawy, że tego dnia nie zapłakałem samotnie… że z dumą, miłością i pokorą potraficie spojrzeć na góry!!! Dziękuję Wam, że w tych trudnych chwilach byliśmy razem!! Dziękuję, że zjednoczyliśmy nasze siły i że przeżyliśmy Razem to wspaniałe uniesienie!! Dziękuję, że nie zwątpiliście ani na chwilę!!
autor: Pawełek
Tatry, 24 lutego 2008r