| „… Była to Dziada pierwsza popapranka i pierwszy raz kiedy Dziad musiał chodzić w rakach. Było śnieżnie i ciężko, no bo czemu nie? Przecież my jesteśmy wariaty. Szedłem, szedłem, szedłem aż doszedłem, lecz dojść nie mogłem, więc użyłem kijów. Czy jest coś bardziej denerwującego niż to wejście? … … Niektóre przejścia były tak strome, że aż nie mogli wszyscy stanąć obok siebie. Idąc tędy przez chwilę nawet pomyślałem: - Co się stanie, jak Dziadu spadnie? Kto będzie karmił kota? Ale zjadłem batona i poszedłem dalej ...” |
| Dziadu |
| fragment z górskiej wyprawy zimowej nad Czarny Staw Gąsienicowy w 2010 roku |
